Wizja ekscentrycznego milionera

Milionerowi Antonio Monteiro nie brakowało ani pieniędzy, ani fantazji. W portugalskiej Sintrze zbudował on pałacyk z ogrodem, który jest urzeczywistnieniem tajemniczego, baśniowego świata.

Jak wyglądałby twój dom, gdybyś nie miał żadnych finansowych ograniczeń? Czy pomyślałeś właśnie o willi nad morzem albo o penthouse w Nowym Jorku? ;) To zapewne byłyby dzisiejsze standardowe odpowiedzi. A tymczasem sto lat temu taką standardową odpowiedzią każdego szanującego się bogacza był jakiś pałacyk lub zamek. Pewien portugalski milioner podszedł jednak do sprawy z fantazją. W Sintrze stworzył on Quinta da Regaleira – posiadłość, która charakterem biła na głowę nie tylko ówczesne budynki mieszkalne, ale przy której bledną także współczesne, minimalistyczne wille.

Kim był ten człowiek i jak wygląda to miejsce?

Urodzony w Brazylii António Augusto Carvalho Monteiro od samego początku miał w życiu wygodnie. Po portugalskich rodzicach odziedziczył ogromną fortunę, a dodatkowo sam ją pomnożył, handlując kawą i kamieniami szlachetnymi. Zresztą, z tego powodu zaczęto go nazywać “Milionerem Monteiro”.

Chociaż Antonio nigdy nie mógł narzekać na brak pieniędzy, to nie swoją fortuną zapisał się na kartach historii. Był on bowiem także człowiekiem o wielu interesujących pasjach, które przełożył na miejsce, w którym mieszkał. W górach otaczających portugalską miejscowość Sintra Monteiro stworzył posiadłość będącą odzwierciedleniem fascynującego i ekscentrycznego życia, jakie prowadził.

Monteiro studiował prawo, ale za bardzo się nim nie zajmował. Zamiast tego, tworzył przeróżne ciekawe kolekcje. Był przede wszystkim bibliofilem, mającym ogromną wiedzę na temat literatury, historii, sztuki, symboliki. Dom, który zlecił dla siebie wybudować, doskonale odzwierciedla jego zainteresowania – to pałac, który wygląda jak ilustracja do baśni. Jego elewacja jest plątaniną mitologicznych i baśniowych istot, ukrytych wszędzie: na ścianach, kolumnach, a także na dachu, z którego rozpościera się fantastyczny widok na okolicę.

Pałac Quinta da Regaleira.

Dach pałacyku.

Ale pałac sam w sobie to dopiero początek. Prawdziwą gratką jest otaczający posiadłość ogród, który jest plątaniną ścieżek, schodków, wież, podziemnych grot, itd., a dodatkowo jest upstrzony oryginalnymi rzeźbami, ławkami i fontannami. Im dłużej chodziłam po ogrodzie, tym bardziej podobała mi się jego tajemnicza atmosfera, zwłaszcza że co krok docierałam do nowego oryginalnego miejsca. Ze względu na to, że wiele przejść i ścieżek jest tu skrzętnie ukrytych, mój spacer był zresztą bardzo chaotyczny. W międzyczasie doszłam do wniosku, że ogród przy Quinta da Regaleira do idealne miejsce do zabawy w chowanego.

Widok na ogród z dachu pałacyku.

Sporo rzeźb przywoływało na myśl sztukę Starożytnej Grecji.

W ogrodzie można było znaleźć także wiele rzeźb zwierząt.

Najbardziej oryginalną budowlą na terenie ogrodu jest Studnia Wtajemniczenia – pionowy tunel, którego podstawa jest połączona z siecią podziemnych korytarzy, mających swoje wyjście w różnych częściach ogrodu. Wilgoć, kamień i mech sprawiały, że miejsce to miało dość mroczny klimat, potęgowany faktem, że im niżej się schodziło, tym robiło się zimniej.

Studnia Wtajemniczenia.

Do Studni Wtajemniczenia najłatwiej jest zejść po spiralnych schodkach, jednak prawdziwą frajdą jest znalezienie w ogrodzie zakamuflowanych wejść do sieci podziemnych korytarzy i dotarcie w ten sposób do studni. Zresztą, za życia Monteiry właśnie tak to wyglądało – sam milioner był wolnomularzem, a Studnia Wtajemniczenia była miejscem masońskich inicjacji.

Jedno z tych wejść znajduje się za ozdobną wieżyczką…

…a kolejne znajduje się pod wodospadem.

Duże wrażenie robią także długie podziemne tunele. Obecnie są one częściowo oświetlone, ale nowo inicjowani poruszali się nimi w całkowitych ciemnościach, zaś pozostali mogli je sobie nieco oświetlić pochodnią.

W podziemnym tunelu.

Jakby tego było mało, w innym zakątku parku znajduje się wejście do zupełnie nieoświetlonego podziemnego labiryntu. Przyda się tam latarka! Ja, korzystając ze słabego światełka w komórce, czułam się w środku dość niepewnie… Ale widoki są niezapomniane, bo labirynt prowadzi m.in. do malowniczej groty z wodą.

Wejście do podziemnego labiryntu.

Jaśniejsza część labiryntu.

Labirynt widziany z zewnątrz.

Podobno założeniem Monteiro było stworzenie ogrodu, który będzie piękny, lecz pozostawi sporo pola dla wyobraźni. W rezultacie, wiele kamieni zostało tam ociosanych w formy przypominające jakieś postaci albo zwierzęta, ale tylko na tyle, aby nie było to oczywiste i aby każdy odwiedzający ogród musiał uruchomić swoją fantazję. Brzmi nieźle, prawda? Wygląda też nieźle.

Niektóre miejsca były szczególnie dopracowane…

…a inne wydawały się zrobione od niechcenia.

Odkrywanie Quinta da Regaleira jest atrakcją samą w sobie, więc nie chcę przesadzić z uchylaniem rąbka tajemnicy. Na pewno jednak mogę z czystym sumieniem polecić to miejsce, jeśli kiedykolwiek dotrzecie w okolice Lizbony. Ostrzegam jednak, że nie jest to spacerek dla leniwych – podobnie jak wiele miejsc w Sintrze, ogród przy Quinta da Regaleira jest usytuowany na zboczu wzgórza, co wiąże się z ciągłym wchodzeniem i schodzeniem po schodkach, ścieżkach czy w podziemnych tunelach. O nudzie jednak mowy nie ma.

Ja przy Quinta da Regaleira.

Na zakończenie wspomnę, że zanim dotarłam do Quinta da Regaleira, trzy razy drogę przebiegł mi czarny kot. I co? I nic, jak zwykle ;) Trzeba jednak przyznać, że czarny kot pasował jak ulał do tutejszego mrocznego klimatu.

Czarny kot – mieszkaniec Quinta da Regaleira.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>