7 rzeczy, które warto zrobić w Londynie

Kilka weekendowych wypadów do Londynu to z pewnością zbyt mało, aby stać się znawcą tego miasta. Ale wystarczająco dużo, aby odkryć w nim parę ciekawych miejsc.

Londyn to ogromne miasto o wielu różnych obliczach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – i wielbiciele historii, i miłośnicy sztuki, i zagorzali imprezowicze. Według mnie, aby lepiej poznać to miasto, należy właśnie spojrzeć na niego z różnych perspektyw. Oto moje subiektywne zestawienie rzeczy, które pozwolą poczuć klimat Londynu.

Według mnie, warto:

1. Zacząć dzień od typowego angielskiego śniadania.

Tak, wiem – jest duże, tłuste i niezdrowe. Czyli takie, jakie po prostu na ogół jest jedzenie w Wielkiej Brytanii. Jednak nigdy nie potrafię odmówić sobie typowego angielskiego śniadania, gdy jestem w Londynie.

Zdecydowanie podoba mi się to, że w Anglii można zjeść obfite śniadanie. Na ogół składa się ono z jajek, bekonu, kiełbasek, fasoli, grzybów, grillowanych pomidorów, tostów… a to czasem jeszcze nie wszystko. Do tego wielki kubek herbaty. Po takim śniadaniu nie jestem głodna przez wiele godzin, czasem aż do wieczora. Przyznam, że ta filozofia pasuje mi bardziej niż typowe śniadania we Francji czy we Włoszech, gdzie mała kawa plus croissant lub ciasteczko tylko drażnią mój żołądek.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/English-breakfast.jpg" size="640"/]

English breakfast.

2. Przepłynąć się statkiem po Tamizie.

Może i jest to takie megaturystyczne. Może i będziesz musiał(a) wspinać się na palce lub przeciskać się pomiędzy innymi osobami z aparatami, aby zrobić jakieś ciekawe zdjęcia. Ale i tak warto.

Wycieczka statkiem po Tamizie to świetna opcja dla osób, które są początkujące w Londynie. Razem z nami łódką płynie angielski przewodnik, który opowiada o kolejnych mijanych po drodze miejscach. Nie wiem, czy miałam szczęście, czy zawsze tak jest, ale mój przewodnik sypał ciekawostkami jak z rękawa, dzięki czemu miałam wrażenie, że naprawdę dowiedziałam się wiele w krótkim czasie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/statkiem-po-Tamizie.jpg" size="640"/]

The London Bridge i turyści – każdy strzela obowiązkowe fotki.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/statkiem-po-Tamizie-The-Tower.jpg" size="640"/]

The Tower of London – widok ze statku.

3. Wejść do The National Gallery.

To propozycja nie tylko dla tych, którzy lubią sztukę. National Gallery to po prostu świetne miejsce do tego, by na chwilę uciec od zgiełku miasta.

Muzeum jest usytuowane przy Trafalgar Square, czyli jednym z najbardziej ruchliwych placów w Londynie. Na Trafalgar Square jest wszystko – to miejsce spotkań londyńczyków, którzy umawiają się na schodkach. To punkt obowiązkowy do zobaczenia dla każdego turysty. To ruchliwe skrzyżowanie, na którym mijają się setki samochodów i autobusów w ciągu minuty. To miejsce występów ulicznych artystów i miejsce protestów dotyczących wszelkich kwestii społeczno-politycznych.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Trafalgar-Square.jpg" size="640"/]

Ruchliwy Trafalgar Square.

Od tego gwarnego miejsca odgradzają nas drzwi do cichych wnętrz National Gallery. Wejście jest darmowe, więc w godzinach otwarcia można sobie wejść do muzeum od tak, choćby na chwilę. I – ot tak – zobaczyć dzieła Leonardo da Vinci, Tycjana, Rembrandta, Moneta, Cézanne’a, Van Gogha czy Turnera. Usiąść sobie w ciszy na ławeczce w muzealnej sali, patrząc się na obraz mający setki lat i warty miliony dolarów. A później wyjść przez wielkie drzwi na Trafalgar Square, zanurzając się z powrotem w codziennym zgiełku miasta.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/National-Gallery-London.jpg" size="640"/]

The National Gallery. Źródło: Wikimedia Commons.

4. Przejść się nieśpiesznym krokiem po parku.

Jeśli chodzi o parki, to w Londynie jest w czym wybierać. Hyde Park, St. James’s Park, Green Park, The Regent’s Park… To tylko te najsłynniejsze, najbliższe centrum miasta.

W londyńskich parkach spokojnie raczej nie jest – bo to nie spokój jest ich głównym atutem. Najciekawsza jest tu bowiem możliwość pooglądania Londynu w wersji casual, żyjącego w nieco innym rytmie. Zobaczymy tu ludzi odpoczywających na kocach, przedsiębiorców wyprowadzających swoje psy, a jednocześnie rozmawiających o biznesie przez telefon, czy też staruszków siedzących na ławce i obserwujących przechodniów.

Ja osobiście lubię wszystkie londyńskie parki, ale w szczególności upodobałam sobie St. James’s Park, w którym można obserwować różne gatunki ptaków. Niektóre są przeurocze – i dosłownie jedzą nam z ręki.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/St.Jamess-Park-ptaki.jpg" size="640"/] [do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/karmienie-ptaków-2.jpg" size="640"/]

Ptaki w St. James’s Park dosłownie jedzą z ręki.

Z kolei w The Regent’s Park odbywają się treningi piłki nożnej. Patrząc jak tłumnie młodzi ludzie trenują tu ten sport, trudno się dziwić, że Anglia radzi sobie nieźle w międzynarodowych rozgrywkach.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/piłka-nożna-w-Regents-Park.jpg" size="640"/]

Treningi piłki nożnej w The Regent’s Park.

5. Wypić “a pint of beer” w londyńskim pubie.

… albo poza nim. Centrum Londynu usiane jest pubami, w których czasem robi się tłoczno. Dlatego niektórzy piją piwo poza nimi, stojąc w grupkach i rozmawiając. Ja sama za bardzo nie lubię piwa i piję je bardzo rzadko – ale w Londynie piwo smakuje inaczej. Zwłaszcza że zamawia się je tu w charakterystycznych anglosaskich jednostkach – podstawową jednostką jest tu “a pint of beer”, czyli półkwarta/pinta piwa.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-piwo.jpg" size="640"/] [do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-piwo-2.jpg" size="640"/]

W Londynie piwo dobrze smakuje zarówno w pubie, jak i poza nim.

6. Pojechać do obserwatorium astronomicznego w Greenwich.

Jeśli chcecie spędzić zaledwie dzień lub dwa w Londynie, to prawdopodobnie Greenwich nie będzie waszym pierwszym wyborem. Ja jednak polecam to miejsce, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje (co w Londynie jest raczej wyjątkiem od reguły).

Samo obserwatorium astronomiczne i towarzyszące mu muzeum jest fantastyczne. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, ponieważ od dziecka pasjonują mnie tematy związane z astronomią. Gdy oglądałam film o wszechświecie, wyświetlany na półsferycznym ekranie w obserwatorium, czułam się jak dziecko, które właśnie otrzymało wielki wór cukierków.

Jednak Greenwich to nie tylko słynne obserwatorium. Gdy wyjdzie się poza jego mury, oczom ukazuje się przepiękny widok na cały Londyn.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-krajobraz.jpg" size="640"/]

Widok z Greenwich na centrum Londynu.

Schodząc jeszcze niżej w stronę Tamizy, dochodzimy do dawnej Królewskiej Szkoły Morskiej, gdzie dzisiaj mieści się m.in. Uniwersytet Greenwich i Narodowe Muzeum Morskie. Byłam, polecam. To również jest miejsce dobre dla osób, które od przepychania się przez tłum w wąskich uliczkach wolą spojrzenie w przestrzeń.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Widok-z-Greenwich-na-Canary-Wharf.jpg" size="640"/]

Widok z Uniwersytetu Greenwich na Canary Wharf.

7. Iść wieczorem na musical lub balet.

Jeśli chodzi o ofertę kulturalną, Londyn ma sporo do zaoferowania – ze wszystkich stron otaczają nas zwłaszcza plakaty musicali. W moim przypadku padło na balet – a dokładniej, “Jezioro Łabędzie” w Royal Albert Hall. Wejściówkę za kilkanaście funtów udało się zdobyć praktycznie w ostatnim momencie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-balet-bilet.jpg" size="640"/]

W oczekiwaniu na rozpoczęcie kultowego “The Swan Lake”.

Wielka sala Royal Albert Hall robi wrażenie od wewnątrz, dlatego polecam tu wizytę z okazji jakiegokolwiek przedstawienia, koncertu czy baletu. Przyznam też, że nawet wejściówki pozwalają cieszyć się dobrym widokiem na scenę. Spojrzenie z góry pozwalało podziwiać synchronizację tancerek w całej okazałości.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-balet-widownia.jpg" size="640"/]

Publiczność dopisała, a Royal Albert Hall robi wrażenie od wewnątrz.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2014/12/Londyn-balet-Jezioro-Łabędzie.jpg" size="640"/]

Nawet siedząc wysoko, można cieszyć się świetnymi widokiem na scenę.

W mojej opinii, powyższe czynności mogą być dobrym wstępem do poznawania Londynu. Ale to oczywiście jedynie garstka pomysłów na spędzenie paru dni w tym mieście.

A jak Wy uzupełnilibyście tę listę? Jakie są Wasze ulubione miejsca w Londynie?

3 thoughts on “7 rzeczy, które warto zrobić w Londynie

  1. i koniecznie Muzeum Wojny – nie tylko dla facetów. Robi niesamowite wrażenie. Zwłaszcza makieta domu z okresu II wojny światowej w skali 1:1 z możliwością wejścia do środka. No i Muzeum Historii Naturalnej.

  2. Polecam muzea. Okazuje się ze wiele jest bezpłatnych. Muzeum historii naturalnej jest dobrym wyborem gdy jesteście z dziećmi. Tower Bridge Experience (już płatne) też przeszło gładko. Mam świetne wspomnienia z Greenwich z wcześniejszego wyjazdu (jeszcze bez dzieci). Parki w obu wersjach wyjazdowych. Za to wszystko to co opisano jako must have – do przemyślenia. No może poza zmianą warty pod Pałacem Buckingham. Tłum straszny, ale te czapki :)

  3. No to ja jeszcze od strony zakupow w Londynie. Jesli chcesz przywiezc najwytworniejszy ( w granicach finansowego rozsadku) prezent z Londynu, to musi to byc herbata. I nie jakas pospolita herbata twinings, ale taka jaka pijana jest na Dworze Jej Krolewskiej Mosci. A to jest herbata z historycznego, istniejacego od 250 lat sjlepu Fortnum & Mason’s na Piccadillky. I juz podpowiadam ktora z licznych gatunkow herbat tam nalezy wybrac – Royal Blend, wrecz znakomita mieszanka cejlonsko-hinduska. W eleganckiej metalowej puszce cwierc kilo. Znakjc Polakow, wiem ze uwazaja, ze “prawdziwa” herbata jest tylko sypka, a nie w workach , bo w workach rzekomo pakowane sa herbaciane okruchy, co absolutnie prawda nie jest, ale niech Wam bedzie. No wiec ta w puszkach zdecydowanie sypka. Kosztuje w tej chwili bodaj 8 funtow. Jak tak rozpuscilam przyjaciol w Polsce, ze niestety wszyscy sie domagaja i prosza o wiecej. Naprawde wytworny prezent, najlepsza herbata swiata.
    Na zakupy warto sie tez wybrac w sobote rano na Portobello Road Market i zwiedzic dziesiatki stloczonych obok siebie sklepow ze starociami. Nie powiem natomiast gdzie sie znajduje moja ulubiona n sztuki u ktorej regularnie skupuje grafiki Feliksa Topolskiego. Mozna sie u niej targowac, ale nie powiem gdzie. Sami sobie znajdzcie. Podpowiem jedynie, ze jest stara hippiska i przyjazni sie z wdowa Topolskiego, wiec od niej rozne rzeczy skupuje, A ja sie targuje do upadlego, np ona prosi o 200 funtow, ja proponuje 60 i stajemy na 80.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>