Być jak nowojorczyk (w 5 prostych krokach)

Jeśli chcesz przyjemnie spędzić swój turystyczny wypad do Nowego Jorku, to… nie wyglądaj na turystę. Jak więc zachowywać się jak rasowy nowojorczyk? Ja zastosowałam się do kilku prostych zasad, o których usłyszałam od znajomych Amerykanów lub po prostu przeczytałam w internecie. Poskutkowało – bo już pierwszego dnia mojego pobytu w NY zostałam kilkakrotnie zapytana o drogę.

Nowy Jork to miasto odwiedzane przez turystów przez cały rok. Jednak jeśli będziesz kiedyś w tym mieście, to postaraj się nie wyglądać jak jeden z nich. Dzięki temu unikniesz wielu irytujących sytuacji – nie będziesz namawiany na każdym kroku na przejażdżkę dwupiętrowym autobusem tudzież rejs dookoła Statui Wolności, nie będziesz naciągany na wydatki przez sprzedawców pamiątek. Wyglądanie na nowojorczyka to po prostu sposób na trochę więcej spokoju w tym hałaśliwym mieście – i na poruszanie się własnymi ścieżkami bez zaczepek ze strony natrętnych nagabywaczy.

Przejdźmy więc do sedna: jak się zachowywać, by wpisać się w klimat Nowego Jorku?  Jak po prostu wyglądać na nowojorczyka?

Po pierwsze: nie zamulaj na chodniku.

Nowojorczycy sprawiają wrażenie, jakby zawsze się gdzieś śpieszyli. Na ogół chodzą oni szybko i pewnie, a na chodniku stosują podobne zasady jak na drodze. W Nowym Jorku poruszaj się więc prawą stroną chodnika, idąc relatywnie szybko. Jeśli potrzebujesz się zatrzymać, to zejdź na krawędź chodnika i tam sprawdź kierunki na mapie lub stamtąd zrób zdjęcie. Jeśli zatrzymasz się na środku chodnika, to jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś na ciebie wpadnie – i nie będzie to wcale wynikało ze złośliwości.

Od tej reguły jest jednak wyjątek: wszelkie turystyczne miejsca, gdzie pełno jest osób spoza miasta, rozglądających się na boki i robiących sobie zdjęcia. Co za tym idzie – tempo poruszania się po chodniku w tych miejscach jest dużo wolniejsze. Czasem jest ono wręcz irytująco wolne, dlatego szybko zaczęłam omijać okolice Times Square, mimo że polubiłam atmosferę tego miejsca.

Po drugie: czerwone światło to tylko sugestia.

Jeśli na przejściu dla pieszych świeci się czerwone światło, ale nie jedzie samochód, to śmiało przechodź przez ulicę. Nowojorczycy robią to nagminnie, nawet jeśli na danym skrzyżowaniu stoi policjant. Czasem wydaje się to ryzykowne i chaotyczne, ale na ogół takie nie jest – na Manhattanie zdecydowana większość ulic jest jednokierunkowa, co bardzo ułatwia orientowanie się w tamtejszym ruchu ulicznym.

Nawet jeśli ruch samochodowy uniemożliwia przejście przez ulicę, to spora część nowojorczyków i tak wychodzi krok czy dwa na jezdnię i niecierpliwie wyczekuje na odpowiedni moment do wbicia się pomiędzy samochody. W końcu – pamiętaj punkt pierwszy – w Nowym Jorku zawsze się spieszysz. Jeśli ktoś tej zasady nie stosuje i cierpliwie czeka na czerwonym świetle nawet jeśli nie jedzie samochód, to od razu widać, że jest to turysta. Najczęściej niemiecki turysta.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/red-light-NY.jpg" size="320"/]

Czerwone światło…

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/red-light-Bryant-Park.jpg" size="320"/]

…to tylko sugestia.

Po trzecie: czas na sen jest czasem straconym.

Work hard, play hard – taką zasadę zdają się wyznawać nowojorczycy. W ciągu dnia pracują dużo, by wieczorem imprezować do późna. Kiedy znajdują czas na sen? To pytanie, które sobie zadawałam, patrząc na wypełnione ludźmi knajpki w środku nocy w dni powszednie.

Ale bazując na moich doświadczeniach, wcale się nowojorczykom nie dziwię. Mnie samej trudno było usiedzieć w mieszkaniu, wiedząc, jak wiele ciekawych opcji na spędzenie czasu ma do zaoferowania Manhattan. W rezultacie też się tam nie wysypiałam.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/East-Village-night.jpg" size="640"/]

East Village nocą.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/West-Village-night-queue.jpg" size="640"/]

West Village – kolejka do słynnej restauracji The Spotted Pig.

Po czwarte: zorientuj się w tutejszym transporcie.

Nowojorskie metro jest relatywnie intuicyjne, ale i tak można się tam pogubić. Wynika to z faktu, że na określonej linii jeżdżą zarówno pociągi lokalne, jak i ekspresowe – i jeśli niechcący wsiądziesz w ekspres, to może się okazać, że wysiądziesz o cztery stacje za późno. Co więcej, czasem pociągi lokalne zamieniają się w ekspresy i vice versa  – zmiany rozkładu mają miejsce zwłaszcza nocą i w weekendy. Warto więc to sobie zawczasu poukładać w głowie – a przy okazji wziąć pod uwagę to, że przejechanie z punktu A do B może zająć nam więcej czasu niż wstępnie przypuszczaliśmy. Podczas mojego pobytu w NYC, niewielka mapa metra była moim najlepszym przyjacielem.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/Subway-NYC.jpg" size="640"/]

W nowojorskim metrze.

Taksówkę wołaj tylko wtedy, gdy światełko na jej dachu jest zaświecone – oznacza to, że taksówka jest wolna. I nie musisz głośno krzyczeć „taxi!”, tak jak to robią w filmach. W tym hałaśliwym mieście to zupełnie mija się z celem, a poza tym taksówkarze i tak reagują na wyciągniętą rękę.

A, i jeszcze jedno: Houston Street to nie hjuston, lecz hauston Street.

Po piąte: każdy ubiór jest dozwolony.

Jeśli chcesz zaszaleć z codziennymi stylizacjami – albo wręcz przeciwnie, zupełnie odpuścić sobie wszelkie strojenie się – to Nowy Jork jest na to idealnym miejscem. Tu nikogo nie obchodzi jak wyglądasz – nowojorczycy widzieli już wszystko i nic ich nie zdziwi.

Białe futro i różowe leginsy? Garnitur w panterkę i cylinder? Żółte kalosze do czerwonej marynarki i spodni od garnituru? Proszę bardzo. A może lekka sukienka na kilkustopniowym mrozie? W zasadzie… czemu nie? ;) Nowy Jork to miejsce, w którym widziałam mnóstwo ofiar mody. To paradoksalne, bo tutejsze społeczeństwo ma w zasadzie daleko gdzieś nasze stylizacje. Jakikolwiek dziwaczny strój przyciągnie uwagę paru osób na kilka sekund – i tyle.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/woman-pigeon-NY.jpg" size="320"/]

Na Union Square przesiaduje regularnie kobieta-gołąb…

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/04/tattoo-face-NY.jpg" size="320"/]

Również tatuaż na twarzy nie budzi sensacji.

Mnie najbardziej rozbawili jednak dwaj mężczyźni w ortalionowych dresach i eleganckich lakierkach. Takiej stylizacji spodziewałabym się raczej na dyskotece na głębokiej prowincji w Europie Wschodniej… A to może jakiś nowy trend?

Ogólnie, jeśli nie chcesz wyglądać jak turysta, to najlepiej zaszalej z modą. A przynajmniej nie noś T-shirtów z napisem “I love NY” ;)

Jeśli jesteście początkujący w Nowym Jorku, to powyższe zasady ułatwią Wam poruszanie się po tym mieście w pierwszych dniach. A potem już sami poczujecie klimat Wielkiego Jabłka :)

6 thoughts on “Być jak nowojorczyk (w 5 prostych krokach)

  1. To bardzo mily blog i wszystkie spostrzezenia na temat Nowego Jorku potwierdzam, choc nie mieszkam tam juz od ponad 30 lat. Pamietam, ze gdy zjawilam sie tam w pierwszych miesiacach 69 roku, to pierwsze co mnie uderzylo to widok starych kobiet ubranych i wymakijazowanych bardzo fantazyjnie. W PRLu stare kobietry musialy ubierac sie “skromnie” – ciemne, dostojne kolory, nie za wymyslne fryzury no i Boze bron nie jaskrawa szminka czy kolor paznokci. A tu stare kobiety ubieraly sie tak jak im dyktowala fantazja i bardzo mi sie to spodobalo. BYlam tym jakos bardzo poruszona.
    Druga rzecz, ktora mnie, wowczas 20-letnia, porazila to powszechna znajomosc praw i szacunek do prawa. Dzieci 10-12-letnie demonstrujace w centrum Manhattanu w obronie swojej szkoly, ktora miala byc przeniesiona gdzie indziej. I bardzo niewielu doroslych komenderujacych protestem, a wlasciwie nie komenderujacych wcale, tylko towarzyszacych tlumowi uczniow.
    Potem byl wywiad w niedzielnym kolorowym dodatku do NYTimesa z Andy Warholem, ktory mnie zachwycil jakims takim duchem indywidualizmu i wolnosci. Wycielam sobie jego portret i powiesilam na scianie, aby mi zawsze przypominal dlaczego z opresyjnej Polski wyjechalam, dlaczego sie tu dobrze czuje.
    Teraz mieszkam na stale w innym bardzo milym miescie – Londynie, ale Nowy Jpork pozostal pierwsza wielka miloscia i zachlysnieciem sie – tolerancja, indywidualizmem, serdecnoscia mieszkancow, ktorzy cie nigdy nie ignoruja i zawsze pospiesza z pomoca, luzem.

    • Przede wszystkim proponuję odżałować trochę więcej pieniędzy i spać na Manhattanie (ew. na bliskim Brooklynie). Dojazdy w Nowym Jorku zajmują dużo czasu, więc lepiej być blisko wszelkich turystycznych atrakcji :)

      Chociaż wiele osób poleca zamiast hotelu szukać apartamentu (np. przez airbnb), to ja zauważyłam, że nie zawsze jest to tańsza opcja. Hotele też potrafią być relatywnie tanie (relatywnie – bo w NY z zasady nie jest tanio…). Ja spałam przez parę dni w okolicach Union Square, a przez kolejnych parę dni w dzielnicy Hell’s Kitchen. Oba miejsca są bardzo ciekawe, więc polecam.

      W sumie kwestia hoteli/mieszkań na Manhattanie jest ciekawa, więc pewnie zrobię z tego oddzielny wpis :) Ale ogólnie, jeśli chcecie oszczędzić, to nie nastawiajcie się na ładne, wygodne miejsca, tylko po prostu na znośny pokoik, w którym da się spać. I tak nie będziecie przesiadywać w mieszkaniu/pokoju hotelowym, bo w Nowym Jorku szkoda na to czasu :)

  2. Jak czytam, że tak dużo osób marzy, żeby jechać do nowego jorku, to rozumiem jak reklama jest ważna. NYC śmierdzi, jest brudne, głośne, stacje metra wyglądają jakby tam ciągle ktoś wymiotował, a w lecie zatyka dech w piersiach jak jest duszno, szczury w metrze wielkości kotów.
    Wydawanie kasy, żeby jechać to zobaczyć, zamiast jechać np do pięknej Australii popływać z delfinami czy zobaczyć rafy. Nie wierzcie komuś kto pięknie opowiada o NYC mówiąc, że takie są uroki miasta.
    https://www.youtube.com/watch?v=6NTZW6ofUk0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>