Camden Town - londyńskie centrum kiczu

Camden Town to miejsce, które urosło do miana legendy ze względu na swój artystyczny i alternatywny charakter. Jednak ja zamiast artyzmu dostrzegłam tu brud, kicz i tandetę. Camden Town do dla mnie jedno z największych londyńskich rozczarowań.

Camden Town to dzielnica Londynu, której odwiedzenie jest polecane w wielu przewodnikach. Barwne, bohemiczne, intrygujące – to określenia, na które często napotykałam w kontekście tego miejsca. Zresztą, po tym, jak napisałam tekst o rzeczach, które warto zrobić w Londynie, również kilku czytelników zwróciło mi uwagę, że powinnam w tej liście uwzględnić właśnie Camden Town. Skoro już więc tyle się naczytałam i nasłuchałam o tym legendarnym miejscu, to nie pozostało mi nic innego, jak zobaczyć je na własne oczy.

Camden Town powstało jako osada mieszkalna przy dworze Kentish Town w 1791 r. i do połowy XX wieku było w zasadzie drugorzędnym miejscem do mieszkania i przebywania. Wszystko zmieniło się właśnie w II połowie ubiegłego wieku, gdy w tym miejscu zaczął rozwijać się handel – powstał m.in. Camden Market i bazar Camden Lock. Dodatkowo, w tym samym czasie miejsce to zrobiło się znane jako mekka alternatywnych zespołów muzycznych. Camden Town stało się modne i zaczęło przyciągać turystów z całego świata.

Ja miałam problem z tą dzielnicą od samego początku. Gdy wysiadłam z metra, od razu wpadłam w tłum. Konieczność torowania sobie drogi pomiędzy innymi ludźmi znacznie zmniejsza przyjemność ze spaceru gdziekolwiek – ale stwierdziłam, że te tłumy zapewne są tu z jakiejś przyczyny. Na pewno dalej będzie lepiej…

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town.jpg" size="640"/]

Camden Town.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-crossing.jpg" size="640"/]

Skrzyżowanie na Camden Town.

Nie było lepiej. Im bliżej do Camden Lock, tym bardziej gęsty robił się tłum. Jednak zdążyłam się do niego szybko przyzwyczaić i zaczęłam skupiać się na tym, co widziałam dookoła… i co mocno kłóciło się z moimi wyobrażeniami o “artystycznej dzielnicy”.

Przechadzając się ulicą Camden High, co chwilę zadawałam sobie pytanie: co w zasadzie jest dowodem na “artystyczność” i “alternatywność” tego miejsca?

Kiczowate kamieniczki wypełnione jeszcze bardziej kiczowatym towarem, którego większość zapewne przypłynęła w kontenerach z Chin?

Niezliczone studia piercingu i sklepy z rockowo-gotyckimi ubraniami?

Uliczni “artyści”, spośród których większość odtwarzała muzykę z płyt?

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-shoe.jpg" size="640"/]

Charakterystyczne kiczowate kamieniczki w Camden Town. 

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-houses.jpg" size="640"/]

Jedno trzeba przyznać – temu miejscu nie brakuje kolorów.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-plane.jpg" size="640"/]

Ot, samolot.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-dark-angel.jpg" size="640"/]

Studio tatuażu i piercingu – jedno z wielu w tym miejscu.

Być może to miejsce naprawdę jest wylęgarnią talentów artystycznych, lecz zdecydowanie nie widać tego na pierwszy rzut oka. Prawdziwi artyści – o ile tacy funkcjonują w tym zgiełku – gubią się gdzieś w gąszczu kiczowatych ubrań i plastikowej taniochy.

Oczywiście można było się tego spodziewać. Nauczyłam się już, że gdy w przewodniku turystycznym napisane jest, że dane miejsce “jest barwne” albo “ma artystyczny charakter” – to na ogół oznacza, że będzie tam brudno i biednie. Jednak o ile w krajach azjatyckich ten zgiełk i bałagan jest naturalny i nawet uroczy, o tyle w krajach zachodniej Europy raczej budzi politowanie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-dragon.jpg" size="640"/]

Jest i chińczyk.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-car.jpg" size="640"/]

Stylowe auto na tle obdrapanych sklepów.

Nieco więcej uroku miały okolice Camden Lock. Kanał wodny i przebiegający nad nim most dodały temu miejscu czystości i uporządkowania. Ale na krótko. Bazarek Camden Lock to znów ta sama historia: tłum i brud. Jedyne, co się zmieniło, to fakt, że zamiast sklepów z tanimi pamiątkami, dominowały stoiska z jedzeniem z całego świata. W multikulturowym Londynie to nawet ma sens, ale przecież nie przyjechałam do tego miasta po to, żeby wcinać falafelki albo chińszczyznę… Zwłaszcza na stojąco, pomiędzy przeciskającymi się między stoiskami ludźmi.

Z kolei po wejściu do kilku lokalnych pubów stwierdziłam, że o ile mogą być one dobrym miejscem na napicie się piwa, to raczej nie na zjedzenie czegoś w spokoju. Jedzenie na Camden Lock sobie więc bez żalu odpuściłam.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-mural.jpg" size="640"/]

Mural na Camden Lock.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-Lock.jpg" size="640"/]

Kulinarny bazarek Camden Lock.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-food-stands.jpg" size="640"/]

Stoiska z jedzeniem z całego świata.

Po wizycie w Camden Town muszę przyznać, że nie rozumiem fenomenu tego miejsca. Wprawdzie nie nazwałabym go beznadziejnym, ale uważam, że jest ono po prostu przereklamowane. Zamiast do londyńskiego must-see, raczej dodałabym je do mojej londyńskiej antylisty

Być może się starzeję, być może zrobiłam się bardziej wybredna… ale kiczowate bazarki to nie moja bajka.

PS. Jako graficzne podsumowanie wrzucam moje ostatnie zdjęcie z Camden Town, które zrobiłam stojąc w kolejce (!) do stacji metra… Czyżbym nie tylko ja chciała się stamtąd ulotnić? ;)

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Camden-Town-metro.jpg" size="640"/]

Kolejka na stację metra Camden Town.

2 thoughts on “Camden Town - londyńskie centrum kiczu

  1. Kto nie odwiedził Camden i Stables Market, ten nie był w Londynie. ;)
    O właśnie- nie widzę zdjęć ze Stables… ;)

    “Dodatkowo, w tym samym czasie miejsce to zrobiło się znane jako mekka alternatywnych zespołów muzycznych.”

    Zdjęcie na okładce albumu The Clash (“The Clash”) pstryknięto właśnie na “Stables”.

    The Clash – The Clash

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>