Dlaczego warto żeglować?

Może i żadnym wilkiem morskim nie jestem, ale od czasu do czasu zdarza mi się za morzem zatęsknić. Żeglowanie po prostu wciąga. To sport, do którego lubię wracać – i do którego zapewne będę wracać przez całe moje życie.

Lubię żeglować, ale czy aby na pewno jest to sport dla każdego? Osobiście sądzę, że tak. Taka forma spędzania wolnego czasu naprawdę może się spodobać wielu osobom, głównie dlatego, że ma różne oblicza.

A więc, dlaczego uważam, że powinieneś w życiu chociaż raz wybrać się na rejs? Dlatego, że…

Poznasz nowy sport

Wiem, że żeglowanie jako sport nie kręci każdego. Jestem jednak przekonana, że niemal każdemu może się spodobać, ponieważ jest to sport, który ma wiele odcieni. Ja osobiście nigdy nie przepadałam za taplaniem się po zalewach i jeziorkach, ale wiem, że parodniowy wypad na Mazury jest dla wielu osób kwintesencją wypoczynku.

Dla mnie taką kwintesencją jest żeglarstwo morskie – możliwość spojrzenia w przestrzeń aż po horyzont, świadomość głębi pode mną i uczucie nieskrępowanej wolności.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-sails.jpg" size="640"/]

Po prostu żagle.

Jednak wyleczyłam się już z kilkudniowych przelotów bez zawijania do portu, walki z falami, 90-stopniowych przechyłów i oglądania zjedzonego kisielu po raz drugi. Może i zostanę zhejtowana przez moich żeglujących znajomych, ale taki rodzaj pływania po prostu nie sprawia mi przyjemności. Lubię pływać nocą, ale dwa pełne dni na morzu to dla mnie wystarczająco długi okres, by chciało mi się zawinąć do portu.

Żeglowanie to świetny sposób na leniwy wypoczynek, ale nie tylko. Ci, którzy lubią rywalizację, mogą się sprawdzić w regatach na jeziorach lub morzach. Wykorzystywanie siły wiatru do ruszenia czasem naprawdę dużą łódką ma w sobie coś magicznego.

Odpoczniesz

Tak jak wspomniałam, dla mnie wakacje na południu Europy (albo nawet gdzieś dalej…), w gorącym słońcu i przy szumie morza, ale bez tłumów plażowiczów, są kwintesencją odpoczynku. Nigdzie nicnierobienie nie wychodzi mi tak dobrze, jak na łódce (o ile oczywiście nie muszę jej w danym momencie prowadzić…). Można poopalać się na pokładzie, porozmawiać ze współzałogantami, uciąć sobie parę drzemek w ciągu dnia albo po prostu usiąść i patrzeć przed siebie. Zdecydowanie polecam.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-coffee.jpg" size="640"/]

Poranna kawa najlepiej smakuje na pokładzie łódki.

Poznajesz nowych ludzi

Ja to po prostu uwielbiam!

Na co dzień często funkcjonujemy w pewnym środowisku, które czasem nie zmienia się wcale lub nie daje nam zbyt wielu okazji do poznania nowych osób. Łatwo wtedy wpaść w pułapkę podobnego myślenia, wspólnych opinii. Zmiana środowiska jest dobra, ponieważ pokazuje, jak różne życiowe drogi można wybierać.

Według mnie to wspaniała rzecz. Lubię ludzi, lubię słuchać o ich doświadczeniach i marzeniach. Każda nowa osoba jest okazją, by samemu się czegoś nauczyć. I tu przechodzimy do kolejnego punktu…

Lepiej poznasz własny charakter i uczysz się tolerancji dla różnych charakterów

Być może w przypadku małej łódki można dosłownie być sobie “sterem, żeglarzem i okrętem”, ale większe, kilkunastometrowe łódki wymagają ogarnięcia ze strony kilku osób, zwłaszcza w przypadku wpływania do portu i wypływania z niego. Portowe manewry są często testem tego, jak bardzo zgrana jest załoga.

A o to zgranie nie zawsze jest prosto, zwłaszcza że załoga często składa się z osób o różnych charakterach. Kiedyś sądziłam, że to może być problem – ale obecnie twierdzę, że to kwestia podejścia. Polubiłam poznawanie osób o zupełnie różnych charakterach od mojego, ponieważ jest to dla mnie okazja do spojrzenia na świat z innej perspektywy i niekończących się rozmów – mniej i bardziej poważnych.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-rain.jpg" size="640"/]

A najlepiej rozmawia się, jak na zewnątrz pada deszcz ;)

Uważam zresztą, że żeglowanie ogólnie zmieniło mój charakter na lepsze. Nauczyło mnie ugodowości, wspomnianej tolerancji, wyluzowania i odpuszczania tego, czego zmienić nie mogę. Dodatkowo, bycie skipperem nauczyło mnie lepszej komunikacji i organizacji pracy – zwłaszcza, że nie mam donośnego głosu, więc wiem, że cokolwiek muszę ogarnąć, nie mogę zrobić tego krzykiem, a raczej stanowczością i wcześniejszym przygotowaniem.

Z powyższym łączy się zresztą kolejny punkt…

Uczysz się funkcjonowania w hierarchii i pracy zespołowej

Żeglowanie uczy zarówno bycia liderem, jak i podporządkowania się liderowi (to drugie to nie jest nic złego, o ile lider jest kompetentny!). Ten sport uczy pokory, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Bez pewnego typu hierarchii nie byłoby pracy zespołowej. Dlatego ja osobiście nie mam problemu ze słuchaniem skippera, nawet jeśli jest on osobą młodszą lub bardziej zwariowaną ode mnie – bo tu liczą się kompetencje. O ile bowiem na co dzień potrafię być niepokorna i w mojej dziedzinie raczej nikt mnie nie przegada – to już na morzu mam pokorę wobec żywiołu i uznaję autorytet osób, które żeglują dłużej i częściej ode mnie. (O ile oczywiście ktoś nie jest osobą bez charakteru, która daje sobie wchodzić na głowę.)

Z kolei patrząc na żeglowanie z perspektywy skippera, uważam, że prowadzenie łódki jest lekcją bycia liderem. Wiem, że załogą składającą się z dorosłych ludzi nie da się ot tak po prostu “rządzić”, bo to już nie te czasy i nie ten styl (chociaż wielu kapitanów starej daty nad tym ubolewa…). Podobnie jak w przypadku zarządzania firmą, autorytarny styl odchodzi w niepamięć. Trzeba być po prostu dobrym, kompetentnym organizatorem i trzeba najzwyczajniej wiedzieć, co się robi.

Będziesz miał wymówkę, żeby ubrać się jak żeglarz

Niby wiem, że samo założenie t-shirta z kotwicą nie uczyni z nikogo żeglarza, ale jest coś uroczego w tych wszystkich portowych stylizacjach. W przystaniach południowej Europy królują nieśmiertelne biało-niebieskie pasy, koszulki w stylu “Born to sail, forced to work“, a także stylowe żeglarskie buty i czapki.

Rejsy są dla mnie jedyną okazją, by ubrać właśnie koszulkę z kotwicą lub spodnie w węzły. Sądzę też, że nigdzie poza marinami i portami nie zabłysnęłabym w koszulce czy bluzie z napisem “skipper” ;) Dla mnie, na co dzień chodzącej w szpilkach, sukienkach, eleganckich bluzkach i ołówkowych spódnicach, wypad na żagle jest okazją do zmiany garderoby o 180 stopni.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-shoes.jpg" size="640"/]

…i stylowe białe tenisóweczki.

A dodatkowo…

…możesz poznać piękno pływania nocą. Nie każdy to lubi, ale dla mnie żeglowanie przy blasku księżyca to niemal mistyczne przeżycie. Gdy otacza mnie cisza, gdy widzę migające w oddali światła latarni morskich lub rozświetlone gwiazdami niebo, czuję się tak, jak gdybym słuchała naprawdę dobrej muzyki. Jest to dla mnie wręcz duchowe przeżycie – nawet jeśli tego po mnie nie widać.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-France-night.jpg" size="640"/]

… i nawet jeśli ogólnie niewiele widać ;) Tak wyglądają nocą inne żaglówki.

Argumenty za spróbowaniem żeglowania już znacie – ale to dopiero początek. Bycie na łódce to coś, co trzeba poczuć. Wiatr we włosach, zapach i szum morza… tego nie da się opisać słowami.

A więc… do zobaczenia na morzu! :)

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2017/01/sailing-Dorota.jpg" size="640"/]

 

One thought on “Dlaczego warto żeglować?

Odpowiedz na „Frank Sinatra.Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>