Kawałek Polski na Brooklynie

Na ulicach nowojorskiej dzielnicy Greenpoint  można się poczuć jak w Polsce – ale tej sprzed kilkudziesięciu lat.

Od czasów grupowego exodusu mieszkańców południowo-wschodniej Polski do Stanów Zjednoczonych minęło już dobrych kilkadziesiąt lat. Teraz, gdy kierunki emigracji się zmieniły, zastanawiałam się, czy widać to na Greenpoincie. Zanim pojechałam do Nowego Jorku, czytałam przeróżne opinie. Większość z nich mówiła o tym, że chociaż ta część Brooklynu jest niezaprzeczalnie polska, to ze względu na jej atrakcyjne umiejscowienie niedaleko Manhattanu, Polacy powoli są stamtąd wypierani przez przeprowadzających się tam rodowitych Amerykanów.

Ja nie miałam porównania – nie byłam na Greenpoincie dwadzieścia lat temu, by móc ocenić skalę zmian. Nie miałam tam nawet żadnej “cioci z Ameryki”, która mogłaby mi przedstawić swoją wersję wydarzeń. A więc pojechałam tam w zasadzie nieobciążona stereotypami.

I co zastałam na miejscu? Polskę – tylko że tą sprzed kilkudziesięciu lat.

Na Greenpoincie jest mnóstwo sklepów z polskimi produktami, liczne napisy na drzwiach informują, że w danym miejscu mówi się po polsku. Są polskie restauracje, polskojęzyczne msze w kościołach, polskie biura podróży i księgarnie. Na ulicy słychać głównie język polski.

Ale temu wszystkiemu brakuje nowoczesności, świeżości. Gdy przechadzałam się Manhattan Avenue, miałam wrażenie, jakbym przeniosła się do Polski z lat dziewięćdziesiątych. Wyświechtane szyldy, moda prosto z bazarów. O ile wiele polskich miast i wsi wykonało ogromny wizerunkowy krok naprzód w ciągu ostatnich 20 lat, to tu czas zatrzymał się w miejscu.

Zresztą, sami zobaczcie:

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/polskie-produkty.jpg" size="640"/]

W sklepach można bez problemu kupić polskie produkty.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/ceny-producenta.jpg" size="640"/]

Polski napis na sklepie odzieżowym.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/potrzebna-osoba-do-pracy.jpg" size="640"/]

Powszechne są ogłoszenia o chęci przyjęcia kogoś do pracy.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/polonia-księgarnia-greenpoint.jpg" size="640"/]

Polska księgarnia na Greenpoincie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Greenpoint-mówimy-po-polsku.jpg" size="320"/]

Wszędzie mówi się po polsku.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Greenpoint-koronki.jpg" size="320"/]

Można tu kupić nawet polskie koronki.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Wedel.jpg" size="640"/]

Mocno wyświechtany szyld Wedla.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/anna-pol-travel-greenpoint.jpg" size="640"/]

Polskie biuro podróży.

Co ciekawe, jest tu Biedronka! Co prawda właścicielem tego sklepu jest podobno jakiś Arab, ale w sprzedaży są polskie produkty – i to nawet w polskich cenach.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Biedronka.jpg" size="640"/]

Polonijna “Biedronka”.

Najdłużej działającą polską restauracją na Greenpoincie jest Christina, której właścicielka ma na imię – a jakże – Krystyna. Do restauracji przez lata zaglądnęło wielu słynnych Polaków, o czym świadczy pokaźny zestaw zdjęć na ścianach.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Christina-restaurant.jpg" size="640"/]

Restauracja Christina.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Christina-restaurant-inside.jpg" size="640"/]

Ściana sław w restauracji Christina.

Oczywiście na Greenpoincie nie brakuje polskich wydarzeń – ja dostrzegłam m.in. plakaty zapowiadające koncert Kombii oraz zapraszające na spotkanie z Wojciechem Cejrowskim. Zresztą, koncerty dla amerykańskiej Polonii to chyba standard wśród polskich gwiazd i gwiazdeczek.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Greenpoint-plakaty-e1432637811465.jpg" size="640"/]

Na Greenpoincie się dzieje.

Co jeszcze sprawia, że na Greenpoincie można poczuć się jak w Polsce? Moją uwagę zwrócił duży kościół. Oczywiście w całym Nowym Jorku bynajmniej nie brakuje kościołów, ale na ogół są one najniższymi budynkami w okolicy… A tymczasem w polskiej dzielnicy to kościół góruje nad innymi zabudowaniami.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/05/Greenpoint-kościół.jpg" size="640"/]

Rzymskokatolicki kościół na Greenpoincie.

Polacy, z którymi miałam okazję porozmawiać, przyznają, że młodzi ludzie nie przyjeżdżają tu tak licznie jak kiedyś. Trudno się dziwić – obecnie atrakcyjniejszą (pod względem odległości i wielkości zarobków) alternatywą dla polskich emigrantów są kraje Europy Zachodniej. Brooklyn w porównaniu z nimi to żadne eldorado.

Oczywiście piszę tu tylko o emigracji zarobkowej, a nie o wspinaniu się po kolejnych szczeblach światowej kariery. Spektakularne kariery robi się bowiem nie na Greenpoincie, lecz na Manhattanie.

2 thoughts on “Kawałek Polski na Brooklynie

  1. Ciekawy artykuł i fotorelacja. Ja ze swojej strony dodam, że doskonale widać zmniejszone zainteresowanie Stanami jako miejscem emigracji zarobkowej poprzez wiele ogłoszeń o pracę, w których oferowane są wyższe stawki nawet dla ludzi bez doświadczenia (pracowałem w wakacje 2013 w NYC jako pomocnik budowlańca). Myślę, że bardzo dużym problemem jest wiza, pozwolenie na pracę. W Europie Zachodniej tego problemu nie ma. W USA “bez papierów” jest się nikim, taka jest smutna prawda.

    PS Co do samego Greenpointu to poznałem tam Polaków, którzy pomimo długich lat spędzonych w NYC nie byli na Manhattanie (barierą jezyk).

    PS 2 Do NYC i całych Stanów emigrowali Polacy nie tylko z południowo-wschodnich rejonów kraju, ale jak widziałem głównie po prostu ze wschodnich (stare województwa: rzeszowskie, białostockie, olsztyńskie itd.)

    • Świetne uwagi!
      Zgadzam się w kwestii papierów – też słyszałam, że aby pracować legalnie w USA, trzeba przebrnąć przez sporą papierologię.

      PS. Racja! A najlepsze jest to, że ja spotkałam tam też Polaków, którzy nie byli w Warszawie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>