Jak się mieszka w londyńskim City?

W centrum Londynu za kawalerkę trzeba zapłacić nawet pół miliona funtów. Zwłaszcza, jeśli chce się mieszkać w tak oryginalnym miejscu jak Barbican.

Podczas mojego ostatniego pobytu w Londynie, z pomocą obeznanego w zakamarkach City znajomego, odkryłam ciekawe miejsce. Zaglądnęłam bowiem na osiedle mieszkaniowe, stanowiące część kompleksu Barbican.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Barbican-water.jpg" size="640"/]

Kompleks Barbican.

Barbican to miejsce, które nie jest wymieniane w przewodnikach jako londyńskie must-see, ale zdecydowanie ma swój urok. Jest to kompleks kulturowo-mieszkalny, wybudowany w latach 60. i 70. XX wieku w miejscu niemal doszczętnie zniszczonym przez bombardowania podczas II wojny światowej. W jego skład wchodzi właśnie wspomniane osiedle mieszkalne, ale także Muzeum Londynu oraz centrum sztuki Barbican Centre.

O wyjątkowości tego miejsca świadczy przede wszystkim oryginalna architektura. Barbican to przykład stylu zwanego brutalizmem, charakteryzującego się masywnością, przestrzennością i eksponowaniem surowego betonu. Cały kompleks został zresztą wpisany na listę brytyjskich zabytków.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Barbican-tower.jpg" size="640"/]

Budynki należące do kompleksu Barbican.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Barbican-waterfall.jpg" size="640"/]

Wodospad w londyńskim City.

Oczywiście industrialny styl nie spodoba się każdemu. Dla mnie osobiście był jednak bardzo ciekawy. Z jednej strony mamy tu wodospad zrobiony z połowy masywnej betonowej rury, a z drugiej strony możemy obserwować kaczki swobodnie pływające w pobliżu delikatnej wodnej trzciny. Trzeba przyznać, że to oryginalne połączenie. Jakby tego eklektyzmu było mało, w samym środku industrialnego kompleksu mieści się średniowieczny kościół św. Idziego.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Barbican-church.jpg" size="640"/]

Kościół św. Idziego w sercu Barbican Complex w londyńskim City.

Podejrzewam jednak, że dla większości osób kupujących tu mieszkania, styl jest mimo wszystko kwestią drugorzędną. Najważniejsza na rynku nieruchomości jest bowiem lokalizacja. A czy można sobie wyobrazić lepszą lokalizację niż City - a więc samo serce Londynu?

Fantastyczne umiejscowienie kompleksu Barbican sprawia, że ceny mieszkań są tu wywindowane jak niemal w żadnym innym miejscu w Londynie. Za kawalerkę w tym miejscu trzeba zapłacić około pół miliona funtów! Dwupokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 45-50 m.kw. to wydatek rzędu nawet 750-800 tys. funtów. W przypadku trzech i więcej pokoi ceny oscylują w okolicach miliona funtów – a jeśli w grę wchodzi ciekawy układ mieszkania lub lepszy widok zza okna, milion to i tak będzie za mało…

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Barbican-flats.jpg" size="640"/]

Mieszkania na osiedlu Barbican.

Jeśli opcja zapłacenia za mieszkanie co najmniej 500 tys. funtów (czyli obecnie z grubsza ok. 2,8 mln złotych), was przeraża, to mogę was pocieszyć – ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii czasem przerażają nawet samych Brytyjczyków. Jak pokazują oficjalne dane, w ciągu ostatniego roku ceny nieruchomości mieszkalnych w Wielkiej Brytanii wzrosły o około 10%. Najdotkliwiej wzrost ten odczuli właśnie Londyńczycy – w tym mieście w ciągu ostatnich lat nieruchomości drożały o ok. 18% rocznie.

Średnio za dom lub mieszkanie na terenie Londynu trzeba zapłacić obecnie nieco ponad pół miliona funtów. Oczywiście jest to przeciętna wartość, więc nie dziwi to, że w samym centrum angielskiej stolicy te pieniądze wystarczą na co najwyżej kawalerkę…

Jeśli chodzi o rynek nieruchomości, to Londyn jest wyjątkowym miejscem w skali całej Wielkiej Brytanii. Wysokie ceny mieszkań są tu uzasadnione kilkoma czynnikami. Po pierwsze, podaż mieszkań jest tu ograniczona, zwłaszcza w centrum miasta. Po drugie, Londyn przyciąga imigrantów z całego świata – to jedna z najważniejszych globalnych metropolii. Nawet jeśli nie kupują oni tu mieszkań, to przecież muszą gdzieś mieszkać – więc decydują się na najem. Po trzecie, w ostatnich latach Londyn szybko rozwijał się jako centrum finansowe, a zdolni i bogaci bankierzy mogą sobie pozwolić na kupno mieszkania w centrum. Po czwarte, mieszkania w Londynie są traktowane jako inwestycja przez milionerów i miliarderów z całego świata – rosyjscy oligarchowie i członkowie bliskowschodnich rodzin królewskich kupowali tu przeróżne nieruchomości (np. mieszkania dla swoich dzieci, kształcących się na brytyjskich uczelniach lub po prostu latających na zakupy do Londynu).

Warto wspomnieć także o tym, że dzięki niskim stopom procentowym, w ostatnich latach wiele osób decydowało się na wzięcie kredytu hipotecznego, co było dodatkowym czynnikiem windującym popyt na mieszkania. Ten czynnik jednak dotyczy już nie tylko Londynu, lecz całej Wielkiej Brytanii (i nie tylko…).

Okazuje się więc, że na mieszkanie w Londynie (jakiekolwiek mieszkanie, niekoniecznie w City) stać coraz mniej osób. W rezultacie zaczęto nawet używać wyrażenia “Generation Rent” (“pokolenie najmu”), aby podkreślić, że niemożność kupienia sobie mieszkania na własność jest już zjawiskiem masowym. Śmiało można więc stwierdzić, że młodzi ludzie w Londynie mają analogiczne problemy mieszkaniowe jak ci w Warszawie – z taką tylko różnicą, że są one mierzone w funtach, a nie w złotych.

5 thoughts on “Jak się mieszka w londyńskim City?

  1. City nie jest najbardziej pożądanym miejscem do zamieszkania w Londynie, nie jest też najdroższym pod względem cen mieszkań. Ceny w Kensington czy centrum są dużo wyższe. Dużym czynnikiem wpływającym na ceny w Londynie są zakupy w celach inwestycyjnych. Połowa mieszkań w nowych inwestycjach sprzedaje się w Azji, i są odsprzedawane po wyższych cenach zanim budynek zostanie zbudowany. Często w tych mieszkaniach nikt nie mieszka, albo wynajmuje się je dla studentów żeby uniknąć council tax. To też nie dziwne. To dobre miejsce do hazardu – ostatnie miejsce gdzie bańka w nieruchomościach nie pękła. Znajomi z pracy którzy mają domy lub mieszkania w Londynie w ciągu ostatnich lat więcej zyskiwali na zwiększaniu wartości mieszkań, niż na pracy. Dużo osób które muszą coś wynająć, nie ważne jaka będzie cena, a dojazdy dalej są dość niewygodne.

  2. Co nazywa pani kawalerką? A co- mieszkaniem dwupokojowym? Pytam, bo w Wielkiej Brytanii podaje się liczbę sypialni, która nie jest równoznaczna z liczbą pokoi. Kawalerką może być zarówno ubogie studio bez jakiejkolwiek sypialni, jak również (częściej) mieszkanie z jedną sypialnią (a więc, w/g polskiej terminologii, mieszkanie dwupokojowe).
    Ceny nieruchomości w Londynie są rzeczywiście wysokie, jednakże pisanie o wysokich cenach w kontekście całej Wielkiej Brytanii, bez uwzględnienia zarobków, siły nabywczej, oferty bankowej czy pomocy państwa w nabyciu nieruchomości, jest przekłamaniem. Poza Londynem na własne, dwu-, trzysypialniane mieszkanie stać nawet kelnerkę czy sprzątaczkę, własne lokum jest bez problemu w zasięgu finansowym szeregowych pracowników cateringu czy zwykłych pracowników fabrycznych. Serce City? To wcale nie jest najatrakcyjniejsza lokalizacja, samo City tak naprawdę oferuje mieszkańcom niewiele. Porównania z Warszawą również są niezbyt uzasadnione- City to serce największej europejskiej aglomeracji i centrum światowych finansów… gdzie w takim porównaniu znajduje się Warszawa? ;)

    • Piszę o kawalerce w polskim znaczeniu, czyli pokój z aneksem kuchennym plus niewielka łazienka. Ale trzeba przyznać, że w Barbican te kawalerki nie są tak dramatycznie małe jak to czasem bywa w centrum Londynu ;)
      To fakt, że brytyjski rynek nieruchomości to złożony temat – nie chciałam się w to zbytnio zagłębiać, zwłaszcza że sporo ciekawych danych jest na stronie z rządowymi statystykami, którą podlinkowałam. Widać tam, że Londyn to wyjątek.
      A co do porównania Londynu i Warszawy… to prawda, są to dwa miasta o zupełnie różnych charakterach. To jedno się jednak zgadza: przeciętnego dwudziestoparolatka z Wielkiej Brytanii nie stać na mieszkanie w Londynie, a przeciętnego dwudziestoparolatka z Polski nie stać na mieszkanie w Warszawie (chyba że mocno kredytowane i na obrzeżach miasta) :)

  3. Dziwny jest ten świat. Może i młodych nie stać na mieszkanie, ale chętni i tak się znajdą. Smutne, ale prawdziwe.

  4. Oj Ludzie, jak mozecie w ogole pisac takie bzdury, ze poza Londynem w malym miescie nawet sprzataczke czy kelnerke stac na ‘wlasne’ mieszkanie (oczywiscie na kredyt) W tych pracach zarabia sie miedzy 800 a 1000 funtow miesiecznie, czasem niewiele wiecej. Jak z tak marnej pensji mozna odlozyc pieniadze na wklad wlasny do kredytu? Przeciez taka osoba musi gdzies mieszkac, cos jesc, dojezdzac do pracy, oplacac rachunki, ubrania itd., co jest przy takich dochodach praktycznie nierealne, a Wy tu o kupowaniu nieruchomosci… Heh

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>