Nieturystyczna wizyta w Westminster Abbey

Niedzielna wizyta w Westminster Abbey to nie tylko sposób na zaoszczędzenie 20 funtów, ale także możliwość uczestniczenia w wyjątkowej ceremonii.

Westminster Abbey, czyli Opactwo Westminsterskie, to jedna z trzech najważniejszych świątyń anglikańskich. To jednocześnie jedna z najsłynniejszych atrakcji turystycznych w Londynie, non-stop oblegana przez tłumy.

Nic dziwnego – to miejsce to legenda. Świątynia została zbudowana niemal 1000 lat temu. To tu koronowani są królowie Anglii, począwszy od Wilhelma Zdobywcy (1066 r.). Tu odbyło się także wiele ślubów członków rodzin królewskich, w tym ostatnio ślub Księcia Williama i Catherine Middleton. Tu pochowano ponad 3000 osób - w tym gronie są angielscy królowie i królowe (np. Henryk III, Elżbieta I, Jerzy II), premierzy (m.in. Neville Chamberlain, Clement Attlee), poeci i pisarze (m.in. Karol Dickens, Rudyard Kipling) oraz naukowcy (m.in. Karol Darwin, Isaac Newton). Westminster Abbey to po prostu kawał angielskiej historii.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Westminster-Abbey-west-door.jpg" size="640"/]

Front Westminster Abbey od zachodniej strony.

Długie kolejki do wejścia zawsze skutecznie powstrzymywały mnie od obejrzenia wnętrza Westminster Abbey. W Londynie jest tak dużo ciekawych miejsc do zobaczenia, że szkoda mi było tracić czas na bezczynne czekanie. Podczas mojego ostatniego pobytu stwierdziłam jednak, że zrobię jeszcze jedno podejście do zwiedzania Westminster Abbey – jednak w niezbyt turystycznym stylu.

Postanowiłam wybrać się na niedzielną mszę właśnie w tym słynnym opactwie. Okazało się to ciekawym doświadczeniem, które – jak sądzę – mogłoby spodobać się nie tylko osobom religijnym.

Dlaczego? Oto parę powodów, dla których według mnie warto odwiedzić Westminster Abbey w niedzielę:

1. Święty spokój.

O ile na co dzień do Westminster Abbey ustawiają się kilkudziesięciometrowe kolejki, to w niedzielę na nabożeństwo przychodzi niewiele osób. W rezultacie można sobie na luzie wejść przez główne drzwi i w środku spokojnym krokiem przejść się po świątyni, podziwiając jej imponujące wnętrze w ciszy i bez tłumów. I jeszcze w drzwiach powita nas kościelny.

Niewielka liczba wiernych w tak słynnym kościele była dla mnie sporym zaskoczeniem – i jednocześnie była namacalnym sygnałem postępującej laicyzacji społeczeństw zachodnioeuropejskich. Temu trendowi anglikanizm się nie oparł, nawet pomimo daleko posuniętego liberalizmu w kwestiach społecznych (o czym piszę poniżej).

2. Brak zagubienia.

Anglikańska msza w dużej mierze przypomina tradycyjne nabożeństwo katolickie. Możemy więc spokojnie w niej uczestniczyć, bez strachu, że popełnimy jakieś większe faux pas. Dodatkowo, przy wejściu otrzymujemy niewielki modlitewnik – książeczkę z opisem całej ceremonii, z zaznaczonymi momentami, w których się siedzi, stoi czy też coś mówi. Oczywiście całość jest po angielsku (zdarzają się łacińskie fragmenty, ale są one śpiewane przez chór).

3. Anglikańskie akcenty.

Chociaż anglikanizm i katolicyzm mają ze sobą wiele wspólnego, to między tymi odłamami chrześcijaństwa istnieją znaczące różnice. Anglikanie nie uznają zwierzchnictwa papieża, nie praktykują celibatu wśród duchownych, pozwalają na kapłaństwo kobiet oraz mają liberalne poglądy na wiele kwestii społecznych.

Podczas nabożeństwa, w którym uczestniczyłam, homilię wygłaszała właśnie kobieta, która – nota bene – wypowiadała się w pozytywnym tonie o takich kwestiach jak sztuczna regulacja urodzeń czy modyfikacje genetyczne. Według niej, ludzka próba podporządkowania sobie świata jest elementem boskiego planu, bo przecież Bóg obdarzył człowieka inteligencją i kreatywnością. Czegoś takiego nie usłyszałabym w polskim kościele.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Westminster-Abbey-inscription.jpg" size="640"/]

Napis na zachodniej ścianie kościoła (“Niech Bóg udzieli łaski żyjącym, da spokój umarłym, pokój i zgodę Kościołowi i światu, a nas grzeszników niech obdarzy życiem wiecznym”).

4. Uczta dla ucha.

Na niedzielną mszę do Westminster Abbey warto udać się chociażby dla wrażeń muzycznych, za które odpowiadają tutejsze mocarne organy i liczny męski chór. Oprawa muzyczna nabożeństwa była świetna – chwilami czułam się wręcz jak na koncercie muzyki filmowej ;) No ale tej jakości trudno się dziwić – to w końcu jeden z najważniejszych kościołów anglikańskich.

5. Oszczędność.

Niedzielna wizyta w Opactwie Westminsterskim to także dobry pomysł dla osób podróżujących z budżetem. Normalny bilet upoważniający do zwiedzenia Westminster Abbey kosztuje 20 funtów (czyli przy obecnym kursie nieco ponad 100 zł). Tymczasem na niedzielną mszę można wejść za darmo – a to, czy i ile za uczestnictwo zapłacimy, zależy od tego, czy i ile damy na tacę.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Westminster-Abbey-north.jpg" size="640"/]

Westminster Abbey od strony północnej.

Podsumowując: Opactwo Westminsterskie to miejsce epatujące brytyjskością, dlatego polecam odwiedzenie go każdemu, kto chce lepiej wczuć się w klimat Londynu. A to, czy zwiedzicie je z biletem czy z modlitewnikiem w ręku – to już Wasz wybór.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/02/Westminster-Abbey-north-view.jpg" size="640"/]

Westminster Abbey od strony Big Bena.

One thought on “Nieturystyczna wizyta w Westminster Abbey

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>