Smaki Lizbony: na słono

Ten post będzie o tradycyjnym jedzeniu, jakiego warto spróbować w Lizbonie. Będzie także o restauracjach, z których najlepsze są – jak zwykle – te, które ukrywają się przed wzrokiem przeciętnego turysty.

Zanim wyjechałam do Portugalii, niewiele wiedziałam o lokalnej kuchni. Domyślałam się, że je się tam dużo ryb i owoców morza, ale tego nietrudno się domyślić, zważywszy na to, że Portugalia to kraj leżący nad oceanem.

Jednak podczas mojej wizyty moja wiedza na ten temat znacząco się poprawiła. Jakie są więc dokładnie portugalskie smaki? Oto kuchnia Lizbony w siedmiu punktach. Pierwsze trzy to propozycje na słono: śniadaniowo-obiadowe konkrety.

Po pierwsze: dorsz.

Kulinarnym symbolem Lizbony (a w zasadzie całej Portugalii) jest dorsz, czyli bacalhau. Podaje się go tu na milion sposobów – grillowany, pieczony, smażony, itd. Jednak najbardziej tradycyjne są dania bazujące na suszonych, solonych filetach z dorsza. Wynika to z faktu, że niegdyś, zanim lodówki stały się ogólnie dostępne, to w takiej formie ryba mogła być przechowywana.

Ja rozpoczęłam mój pobyt w Lizbonie właśnie od tradycyjnej potrawy z dorsza, czyli bacalhau a bras. Jest to solony, suszony dorsz zapiekany z ziemniakami, jajkiem, cebulą i serem, z dodatkiem oliwek. Dość ciężkie danie, ale przepyszne!

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/bacalhau-a-bras-lisbon-e1448368170357.jpg" size="640"/]

Bacalhau a bras.

Przy okazji, odkryłam dobrą restaurację, specjalizującą się w owocach morza. Wieczorami przesiadywały w niej tłumy, co w jakiś sposób świadczy o jakości podawanego tam jedzenia.

Prawdziwe kulinarne perełki można znaleźć na  Travessa do Forno – niewielkiej ślepe uliczce niedaleko bardzo turystycznego placu Rossio, w samym centrum miasta. W takie miejsca turystom zaglądać się już nie chce, ale miejscowi przychodzą tam tłumnie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-cod-fish.jpg" size="640"/]

Grillowany dorsz z gotowanymi ziemniakami – typowo portugalskie danie.

W Lizbonie i jej okolicach popularne są także ciasteczka z dorszem, czyli tzw. pastel de bacalhau. Można je jeść na śniadanie – ja takie ciasteczko zjadłam podczas porannego spaceru po Alfamie.

Z kolei w Sintrze podano mi takie ciasteczka na obiad, w towarzystwie ryżu i surówki. Miałam mieszane uczucia co do takiego połączenia smaków, ale nie było źle. Za to było bardzo tanio.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/pastel-de-bacalhau.jpg" size="640"/]

Pastel de bacalhau w słynnej, taniej knajpce Villa Cafe w Sintrze.

Po drugie: inne ryby i owoce morza

To chyba nikogo nie dziwi. Portugalia leży nad Oceanem Atlantyckim i na tamtejszych stołach znajdują się wszelkie pyszności, które można z niego wyłowić. Przeróżne ryby, langusty, krewetki, ośmiornice, kalmary – to wszystko jest tu bardzo świeże, dlatego warto z tego skorzystać.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lobsters-lisbon.jpg" size="640"/]

Świeżych owoców morza nie trzeba w Lizbonie długo szukać.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-o-eurico-fish.jpg" size="640"/]

Pyszna grillowana ryba w restauracji O Eurico na malowniczej Alfamie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisbon-shrimps.jpg" size="640"/]

I świeże krewetki na przekąskę.

Jednak prawdziwym portugalskim hitem, który jadłam nie tylko w Lizbonie, była dla mnie ośmiornica. Portugalczycy po prostu wiedzą, jak ją przyrządzić. Ostatni raz naprawdę dobrą ośmiornicę jadłam w Stambule 5 lat temu. Ale ta portugalska była i tak smaczniejsza.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-octopus.jpg" size="640"/]

Pyszna ośmiornica w artystycznej dzielnicy Barrio Alto.

Portugalczycy słyną zresztą także ze świetnych konserw. Tu nie jest to wcale podrzędne jedzenie – ba, konserwy są podawane tu nawet w restauracjach! Po zaopatrzenie można wybrać się do Conserveira de Lisboa.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-conserveria.jpg" size="640"/]

Duży wybór oryginalnych konserw w Conserveira de Lisboa. 

Po trzecie: mięso.

Portugalczycy jedzą całkiem dużo mięsa. I śmiem twierdzić, że za każdym razem to mięso lepiej smakuje niż wygląda. Taka była moja refleksja m.in. wtedy, gdy zamówiłam tradycyjną bułkę z duszoną wieprzowiną podczas mojego pierwszego poranka w Lizbonie.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisbon-pork-breakfast.jpg" size="640"/]

Bułka z wieprzowiną. Uwierzcie na słowo, że nadrabiała smakiem.

Jeśli chcecie poczuć się jak rasowy Portugalczyk, zaglądnijcie do restauracji A Provinciana na wspomnianej już Travessa do Forno. To niewielki lokal, który już o 12.00 tętni życiem. Już wtedy trudno znaleźć tam wolny stolik. Wśród bywalców A Provinciana prawie wcale nie ma turystów – za to znajdziesz tu lokalnych emerytów, robiącego sobie przerwę policjanta czy panią wracającą do domu z zakupami, która akurat wpadła na kawę. A serdeczna kelnerka (prawdopodobnie właścicielka) zna prawie każdego, kto pojawia się w restauracji.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-a-provinciana.jpg" size="640"/]

A Provinciana.

A Provinciana to lokal bez nadęcia, bez zbędnej elegancji i bez wysokich cen. Cena głównego dania oscyluje wokół 4-5 EUR. Ja zauważyłam, że większość lokalnych bywalców zamówiła tam jedno określone danie, więc poprosiłam o to samo. Było to cozido a portuguesa, czyli “gotowane po portugalsku”. Ok, gotowane, ale co? Otóż, wszystko. Dostałam pełny talerz różnych rodzajów mięsa, warzyw oraz ryżu. Wygląd – ujmując to delikatnie – mnie nie powalił, ale danie było smaczne. Wielkimi porcjami cozido zajadała się połowa bywalców lokalu, ale nie polecam tego dania osobom, które są wyczulone na kaszanki, mięso z kośćmi i chrząstkami.

[do action="zdjecie" adres="http://d-tour.pl/wp-content/uploads/2015/11/lisboa-cozido.jpg" size="640"/]

Jak już pisałam, mięsne dania w Portugalii lepiej smakują niż wyglądają…

….

Najedzeni? To teraz czas na deser!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>